rozmowy wieży z pilotami na żywo
Szwajcarskie flagowe linie lotnicze SWISS zdołały zapobiec potencjalnej akcji strajkowej ze strony załogi kokpitowej, poprzez osiągnięcie porumienienia między kierownictwem przewoźnika a zarządem związku zawodowego pilotów. Zakończył się tym samym długi okres negocjacji, a na horyzoncie pojawiła się możliwości ustabilizowania działalności operacyjnej linii lotniczych z
Wskazał na najnowszy sprzęt zakupiony dla armii. – Obok FA-50 będziemy mogli podziwiać śmigłowce AW101 zamówione w PZL Świdnik czy śmigłowce Black Hawk zamówione w PZL Mielec. Będą także śmigłowce AW149, które jeszcze w tym roku trafią na wyposażenie 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Polskie siły powietrzne się rozwijają.
Skierniewice - Demolition water tower.Wyburzenie wieży ciśnień metodą pirotechniczną odbyło się 10 grudnia 2011r "Death" live 72-year-olds (the water tower).
Rozmowy pilotów z wieżą - ciąg dalszy. Jak się okazuje, lotnisko to studnia bez dna jeżeli chodzi o ciekawe dialogi. Oto kolejne dopisane przez życie. DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda.
Spotkania z pilotami i miłośnikami lotnictwa [POSŁUCHAJ] 2023-08-27, 16:08 | aktualizacja 2023-08-27, 17:08. Piotr Firan na Air Show Radom 2023. Gościem Piotra Firana był m.in. Krzysztof "Szopa" Szopiński z ORLEN Grupy Akrobacyjnej Żelazny, który opowiadał jak zostać pilotem tej wyjątkowej jednostki. Przed Trójkowy mikrofon
nonton film iron man 4 rise of morgan stark. Wieża: żeby uniknąć hałasu, odchylcie kurs o 45 stopni w prawo. Pilot: Jaki hałas możemy zrobić na wys. 35000 stóp? Wieża: Taki kiedy wasz 707 uderzy w tego 727, którego macie przed sobą... Wieża: Jesteście Airbus 320 czy 340? Pilot: Oczywiście, że Airbus 340. Wieża: Macie dość paliwa czy nie? P: Tak. Wieża: Tak, co? Pilot: Tak, proszę pana. Wieża: W taki razie niech pan będzie łaskaw włączyć przed startem pozostałe dwa silniki. Pilot: Dzień dobry Bratysławo. Wieża: Dzień dobry. Dla informacji - mówi Wiedeń. Pilot: Wiedeń? Wieża: Tak. Pilot: Ale dlaczego, my chcieliśmy do Bratysławy. Wieża: OK w takim razie przerwijcie lądowanie i skręćcie w lewo... Pilot: Mamy mało paliwa. Pilnie prosimy o instrukcje... Wieża: Jaka jest wasza pozycja. Niech namierzę was na radarze. Pilot: Stoimy na pasie nr 2 i już całą wieczność czekamy na cysternę. Pilot: Prosimy o pozwolenie na start. Wieża: Sorry, ale nie mamy waszego planu lotu, dokąd lecicie? Pilot: Do Saltzburga, jak w każdy poniedziałek... Wieża: DZISIAJ JEST WTOREK Pilot: No to super, czyli mamy wolne... Wieża: Podaj wysokość i pozycję? Pilot: Mam 180 cm wzrostu i siedzę z przodu po lewej... Wieża: Podajcie oczekiwany czas przylotu. Pilot: Wtorek by pasował.... DC-1 miał bardzo daleką drogę hamowania po wylądowaniu z powodu nieco za dużej prędkości przy podejściu. Wieża San Jose: "American 751 skręć w prawo na końcu pasa, jeśli się uda. Jeśli nie, znajdź wyjazd "Guadeloupe" na autostradę nr 101 i skręć na światłach w prawo, żeby zawrócić na lotnisko. American 702: Wieża, American 702 przełączamy się na Odloty. Jeszcze jedno: po tym, jak się podnieśliśmy widzieliśmy jakieś martwe zwierzę na końcu pasa. Wieża: Continental 635, macie pozwolenie na start, przejdźcie na Odloty na 124,7. Słyszeliście co mówił American 702?? Continental 635: "Continental 635, pozwolenie na start odebrane, i tak, słyszeliśmy American 702 i juz zawiadomiliśmy naszą firmę cateringową" Wieża: Halo, lot 56, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj skrzydłami... Pilot: OK, wieża, jeżeli mnie słyszysz, zamachaj wieżą! Mający wyjątkowo dużo pracy kontroler skierował 727 z wiatrem do zrobienia okrążenia nad lotniskiem. 727 zaoponował: Czy ty wiesz, że zrobienie okrążenia tym samolotem kosztuje nas dwa tysiące dolarów?? Kontroler odpowiedział bez zastanowienia: Zrozumiałem i poproszę za cztery tysiące! Niemieccy kontrolerzy lotu na lotnisku we Frankfurcie należą do niecierpliwych. Nie tylko oczekują, że będziesz wiedział, gdzie jest twoja bramka, ale również, jak tam dojechać, bez żadnej pomocy z ich strony. Tak więc z pewnym rozbawieniem słuchaliśmy (my w PanAm 747) poniższej wymiany zdań miedzy kontrolą naziemną lotniska frankfurckiego a samolotem British Airways 747 Speedbird 206. Speedbird 206: "Dzień dobry, Frankfurt, Speedbird 206 wyjechał z pasa lądowania." Wieża: "Guten Morgen. Podjedź do swojej bramki." Wielki British Airways 747 wjechał na główny podjazd i zatrzymał się. Wieża: "Speedbird, wiesz gdzie masz jechać?" Speedbird 206: "Chwilę, Kontrola, szukam mojej bramki." Wieża (z arogancka niecierpliwoscia): "Speedbird 206, co, nigdy nie byłeś we Frankfurcie!?" Speedbird 206 (z zimnym spokojem): A tak, byłem, w 1944. W innym Boeingu, ale tylko żeby coś zrzucić. Nie zatrzymywałem się tutaj" Mechanik z PanAm 727 czekając na pozwolenie na start w Monachium, usłyszał co poniżej: Lufthansa (po niemiecku): Kontrola, podajcie czas pozwolenia na start. Kontrola (po angielsku): Jeżeli chcesz odpowiedzi, musisz pytać po angielsku. Lufthansa (po angielsku): Jestem Niemcem, w niemieckim samolocie, w Niemczech. Dlaczego mam mówić po angielsku? Nierozpoznany głos (z pięknym brytyjskim akcentem): Bo przegraliście tą cholerną wojnę! Pilot do wieży: Mogę prosić o podanie czasu, tak z grubsza?? Wieża: Jest wtorek, proszę pana. Pilot helikoptera do kontroli podejścia: "Tak, jestem 3000 stóp nad namiarem Cubla." Drugi głos na tej samej częstotliwości: "NIE! Nie możesz! Ja też jestem na tej samej wysokości nad tym samym namiarem!" Krótka przerwa, po czym odzywa się głos pierwszego pilota (bardzo głośno): "Ty idioto! Ty jesteś moim drugim pilotem!" Pilot: Wieża, co robi wiatr? Wieża: Wieje. (śmiechy w tle) Samolot linii SABENA zatrzymuje się za samolotem KLM-u na zatłoczonej drodze podjazdowej, w oczekiwaniu na start. SABENA do KLM na czestotliwości kontroli: "KLM, czwarty w kolejce na start, zgłoś się na 3030" Po paru minutach SABENA woła znowu: "KLM, trzeci w kolejce na start, zgłoś sie na 3030" Znów brak odpowiedzi, więc SABENA woła kontrolę: "Wieza, powiedzcie maszynie KLM przed SABENA 123, żeby sie do nas zgłosili na 3030" I wtedy włącza się załoga KLM-u: "Wieża, powiedz SABEN-ie, że profesjonaliści z KLM Holenderskie Linie Lotnicze nie wchodzą na prywatne kanały, podczas gdy powinni być na nasłuchu wieży." SABENA odpowiada na to: "Dobra wieża, nie ma sprawy, tylko powiedz tym profesjonalistom z KLM-u, że nie zdjęli szpilek blokujących podwozie." (chwila ciszy) KLM: "Wieża, KLM 123 prosi o pozwolenie na powrót do bramki." BOAC (mówiąc językiem angielskim z akcentem z ekskluzywnej szkoły prywatnej): "Heathrow Centre, tu British Airways Speedbird lot 723." Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, tu Heathrow Centre, słucham?" BOAC: "Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723 chce przekazać wiadomość." Heathrow Centre: "British Airways Speedbird lot 723, Heathrow Centre gotowy do przyjęcia wiadomości." BOAC: Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot 723, podaję wiadomość: Mayday, Mayday, Mayday... Wieża: "Airline XXX, wygląda na to, że macie otwarte drzwi przedziału bagażowego" Kapitan (po szybkim sprawdzeniu kontrolek): "A, dzięki wieża, ale patrzycie na nasze drzwi od APU*" Wieża: "OK, Airline XXX, macie pozwolenie na start" Kapitan: "Pozwolenie na start, Airline XXX" Wieża (podczas, gdy samolot kołuje do startu): "Airline XXX, eee.... wygląda, że twoje APU gubi bagaż." *APU, czyli Auxiliary Power Unit (jednostka zasilania pomocniczego) - pomocniczy silnik dostarczający moc elektryczną, hydrauliczną lub/i pneumatyczną. Usłyszane na częstotliwości BNA (lotnisko w Nashville, Tennessee): Członek załogi: "Zaraz! Daliście nam takie wskazanie wysokościomierza, jakbyśmy byli 15 stóp pod ziemią!" Wieża: "No to peryskop do góry i kołować do rampy!" Wieża: "... a tak dla informacji, byłeś trochę na lewo od linii centralnej podczas podejścia." Speedbird: "Jak najbardziej. A mój drugi pilot był troche na prawo." Lady Radar Controller: "Can I turn you on at 7 miles?" Airline Captain: "Madam, you can try." Cessna 152: "Mój poziom lotu - trzy tysiące siedemset*." Kontroler: "W takim razie skontaktuj się z centrum kosmicznym w Houston." * 370 tys. stóp Pilot-uczeń: "Zgubiłem się; jestem nad jakimś jeziorem i lecę na wschód" Kontroler: "Zrób wielokrotnie skręt o 90 stopni, to będę mógł cię znaleźć na radarze" (krótka przerwa...) Kontroler: "No dobra. To jezioro to Ocean Atlantycki. Proponuje natychmiast skręcić na zachód..." ATC: "N123YZ, say altitude." N123YZ: "ALTITUDE!" ATC: "N123YZ, say airspeed." N123YZ: "AIRSPEED!" ATC: "N123YZ, say cancel IFR." N123YZ: "Eight thousand feet, one hundred fifty knots indicated!" Kontrola lotów lotniska O'Hare (Chicago): "USA 212, pozwolenie na podejście do 32 lewy, utrzymaj prędkość 250 węzłów" USA212: "Przyjąłem. Jak długo mam utrzymać tę prędkość?" Kontroler: "Jak potrafisz, to aż do rękawa" USA212: "No dobra, ale lepiej uprzedź kontrolę naziemną" Kontroler: "USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center." Przerwa... Kontroler: "USA353, zgłoś się na częstotliwości 135,60, Cleveland Center!" Przerwa... Kontroler: "USA353 jesteś jak moja żona, nigdy nie słuchasz!" Pilot: "Center, tu USA553, może gdybyś nie mylił imienia swojej żony, to by lepiej reagowała!" Wieża (w Stuttgarcie): "Lufthansa 5680, zredukuj do 170 węzłów" Pilot: "Jak we Frankfurcie. Jest tylko albo 210, albo 170... no, ale my jesteśmy elastyczni." Wieża: "Lufthansa 5680, my też jesteśmy elastyczni. Zredukuj do 173,5 węzła." Wieża: "HPO wznieś się cztery tysiące do sześciu tysięcy i utrzymaj." Pilot: "HPO wznosi się na poziom 100." Wieża: "HPO, na poziom 60 i utrzymaj!" Pilot: "No, ale cztery plus sześć to dziesięć, no nie?" Wieża: "Ty nie dodawaj, tylko się wznoś!" Wieża: "Delta 351, obiekt na godzinie 10, odległość 6 mil! Delta 351: "Podaj to inaczej! Mamy zegarki cyfrowe!" Ta wymiana zdań miała miejsce zaraz po wojskowym pokazie lotniczym. Kontroler do F-117 (myśliwiec typu stealth): "Przed tobą F-16, na godzinie drugiej, 13 mil, w stronę południową, wznosi się przez 6000" Pilot F-117: "Przyjąłem, znajdę." Kontroler do F-16: "Przed tobą F-117, na godzinie drugiej, 12 mil, przeciwny kierunek, poziom 5" Pilot F-16: "Przyjąłem, znajdę..." pilot F-117 (natychmiast i monotonnie): "A gówno..." (Lajkoników informuję, że F-117 to jeden z tzw. niewidzialnych samolotów amerykańskich, które ciężko wykryć radarem) Nieznany oficer sygnałowy do pilota marynarki po jego szóstym nieudanym podejściu do lądowania na lotniskowcu: "Tutaj musisz wylądować, synu. Tu jest jedzenie." Fajne? Wylij link znajomemu: | Głosów: 37 | Dodał: Hybrid | Kiedy: 2003-05-20
Zabrzańscy policjanci zajmujący się profilaktyka społeczną, spotkali się z uczniami gimnazjum, aby porozmawiać o przeciwdziałaniu uzależnieniom i odpowiedzialności nieletnich za popełnione czyny karalne. Prelekcja przeprowadzona dla klas pierwszych wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród zgromadzonej młodzieży. Kolejne spotkania już zabrzańskiej komendy zajmujący się profilaktyka społeczna spotkali się z uczniami gimnazjum przy ulicy Płaskowickiej. W pierwszej klasie o profilu sportowym została przeprowadzona pogadanka na temat radzenia sobie z uzależnieniami, zwłaszcza od środków psychoaktywnych. Przed rozpoczęciem rozmowy, uczniowie zobaczyli krótki film animowany o Nuggetsie- kurczaczku, który znalazł nasionko. To krótkie wprowadzeni pozwoliło na rozwinięcie dyskusji na temat narkotyków, a także radzenia sobie w młodym wieku z pokusami eksperymentowania, a także wpływem środowiska rówieśniczego. Młodzież jednogłośnie stwierdziła, że sport oraz rozwijanie swoich pasji to dobra droga, aby od narkotyków trzymać się daleko. Kolejnym tematem omówionym z nastolatkami była odpowiedzialność nieletnich za popełnione czyny karalne. Uświadomiono uczniom, że już po ukończeniu 13 roku życia, młody człowiek, który wejdzie w konflikt z prawem odpowiada za swoje czyny przed sądem rodzinnym. Jest to bardzo ważna informacja dla młodzieży, gdyż wielu myślało, że dopiero w chwili uzyskania pełnoletności mogą być karani. Kolejne spotkania edukujące młodzież już ofertyMateriały promocyjne partnera
Wtorek, 1 listopada 2011 (18:25) Pilot Boeinga 767 do wieży w Warszawie: Pas w zasięgu wzroku. Wieża do pilota: Powodzenia. Tak brzmiały rozmowy tuż przed awaryjnym lądowaniem Boeinga 767 z Nowego Jorku do Warszawy. Posłuchaj kluczowych fragmentów. L016: Okęcie wieża. Ratownik 18? Wieża Okęcie: Ratownik 18, Okęcie wieża, nasłuchuj częstotliwość i cichy dyżur proszę. Tylko "emergency" na mojej łączności. Wieża Okęcie: Pilot 16, zezwalam lądować. Wiatr przyziemny - 104 węzły. Informacyjnie - na krótkiej prostej waszej wyłączymy oświetlenie pasa. LO16: Mamy zgodę na lądowanie. Dziękuję. Wieża Okęcie: Pilot 16, zgłoś pas w zasięgu wzroku. LO16: Zgłosimy pas w zasięgu wzroku. Wieża Okęcie: Powodzenia.
On robił wszystko, aby ten samolot nie lądował w Smoleńsku, szukał dla prezydenckiego tupolewa lotniska zapasowego - opowiada płk Edmund Klich, polski akredytowany przy komisji MAK i jeden z niewielu Polaków, którym udało się porozmawiać z ppłk. Pawłem Plusninem, kierownikiem lotów z wieży w Smoleńsku. Kim są ludzie, którzy 10 kwietnia znajdowali się w wieży kontrol lotów na lotnisku Siewiernyj?Niewysoki, średniej budowy ciała, w tym roku skończy pięćdziesiątkę. - Wtedy, gdy go widziałem, był znerwicowany, przerażony, odpalał papierosa za papierosem - relacjonuje płk Klich. - Dzisiaj, kiedy znamy zapisy rozmów z wieży, wcale mu się nie dziwię, bo był chyba jedynym człowiekiem, który nie chciał, aby Tu-154 lądował na lotnisku Siewiernyj - dodaje płk Miller: Kontrolerzy ze Smoleńska myśleli, że znowu się udaTego, co przeżywał i być może wciąż przeżywa kontroler lotów z wieży w Smoleńsku, można się tylko domyślać. - Na pewno ma poczucie odpowiedzialności za tę tragedię, bo po prostu nie wyszło. Na dodatek wie, że stało się to wbrew jego woli. On trafnie ocenił sytuację i podjął słuszną decyzję, ale był zmuszony do postępowania wbrew sobie, swojej wiedzy i przekonaniu. I to stanowi o tragedii tego człowieka - ocenia płk Piotr Łukaszewicz, ekspert ds. lotnictwa, były szef szkolenia dowództwa sił powietrznych. - Ogromnie mu współczuję, bo to, co się stało, to piętno do końca życia. Tak on, jak i załoga Tu-154 są ofiarami wydarzeń, na które nie mieli wpływu, bo ktoś w sposób nieuzasadniony, nieuprawniony ingerował w ich pracę - dodaje płk Piotr Łukaszewicz. Major Janusz Smiatacz, pilot i kontroler lotów, podkreśla, że na wieży często czuje się bezsilność. - To pilot podejmuje ostateczną decyzję, czasami wbrew sugestiom kontrolera - mówi. - Podczas mojej służby nikt się nie zabił, ale - proszę mi wierzyć - na wieży stres jest ogromny i były sytuacje, przy których kląłem równie siarczyście, jak ci w Smoleńsku - dodaje. Z nagrań rozmów wieży z pilotami i tych między kontrolerami wynika jasno, że Plusnin od początku uważał, że przy takiej pogodzie Tu-154 nie powinien ani wystartować z lotniska Okęcie, ani tym bardziej lądować w Smoleńsku. W wieży padają słowa: "A gdzie tam Polakom jeszcze tu lądować". Ale obok niego stoi Mikołaj Krasnokutski, zastępca dowódcy bazy w Smoleńsku. Rozmawia z Moskwą i Twerem. W pewnym momencie mówi: "Panie generale, wszystko włączone, wszystko przygotowane". Jak ocenili polscy eksperci, płk Krasnokutski podczas sprowadzania polskiego samolotu Tu-154 na lotnisko w Smoleńsku domagał się od swoich przełożonych, aby podano mu lotnisko zapasowe dla tupolewa, potem jednak zrezygnował i zostawił polską załogę na własną odpowiedzialność. Mówił: "Przede wszystkim przygotuj go na drugi krąg. A... na drugi krąg i koniec". I dalej: "Sam podjął decyzję... niech sam dalej...", co odnosi się do kapitana polskiego także:* "Na Wawelu leży mój brat. W Polsce niestety nie rozpoznałem jego ciała"* Hypki o nagraniach MAK: Nie zaklinajmy rzeczywistości. Polacy złamali za dużo przepisówPlusnin nie miał wątpliwości, że decyzja o sprawdzaniu Tu-154 do 100 m jest zła, skomentował ją krótko: "No tak, cholera, na razie kazali nam sprowadzać". Potem, kiedy prezydencki tupolew znika z radaru, klnie, podobnie jak Krasnokutski. I cały czas wzywa polską załogę: "101", "101". To doświadczony wojskowy. W raporcie MAK zapisano: "Kierownik lotów był miejscowym specjalistą. Zajmował on stanowisko kierownika lotów jednostki wojskowej 6755 i posiadał stałe doświadczenie w pracy na danym lotnisku". Jest też kilka informacji o tym, jak przebiegała jego służba. W 1982 r. Plusnin skończył ryską szkołę lotniczo-techniczną lotnictwa cywilnego, ma wykształcenie średnie specjalistyczne, w służbie od 1984 r. 13 kwietnia, trzy dni po katastrofie prezydenckiego tupolewa, miał iść na emeryturę. Wniosek ogólny MAK, co do osoby Plusnina jest jasny: "Poziom przygotowania zawodowego odpowiada wymaganiom stawianym kierownikowi lotów"."Na Wawelu leży mój brat. W Polsce niestety nie rozpoznałem jego ciała"To zadziwiające, ale rosyjskie media milczą na temat tego, kim są osoby przebywające 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku. Poza jedyną rozmową z Pawłem Plusninem udzieloną portalowi Life News i doniesieniami z Polski, nazwisko: Plusnin, właściwie się nie pojawia. Jedynie na małym lokalnym miejskim portalu Smoleńska przeczytać można rozmowę Ilii Riezniowa z byłym kontrolerem lotów na lotnisku Siewiernyj Aleksandrem Stiepczenkowem, który dowodził wieżą do 2000 r. "Znam Pawła Plusnina ponad 15 lat. To profesjonalista. Pracuje jako kontroler ponad 20 lat, głównie na tym lotnisku. Ma wiele umiejętności i wiele razy wychodził z załogą z trudnych sytuacji zwycięsko. Ale w tym przypadku zbyt wiele okoliczności doprowadziło do sytuacji praktycznie bez wyjścia. Miał szansę jedną na tysiąc, ale jej nie dostał". Stiepczenkow dodaje, że lotnisko w Smoleńsku nie jest, delikatnie rzecz ujmując, lotniskiem XXI w. I mówi o tym, że być może, gdyby chodziło o mniejszy samolot niż tupolew, manewr lądowania we mgle by się Nie wyobrażam sobie, co Plusnin teraz przeżywa. Wspaniała służba, szacunek i trzy dni przed emeryturą taka katastrofa - wzdycha jeden z pilotów. Bardziej znany Rosjanom jest płk Mikołaj Krasnokutski. Ale tylko z racji zajmowanych funkcji. Co ciekawe, w lipcu tego roku udzielił wywiadu Radiu Echo Moskwy. Ale w długiej rozmowie nie pada ani jedno pytanie o katastrofę smoleńską, a dyskusja toczy się wokół przekształceń w rosyjskich siłach powietrznych. Co ciekawe, odpowiedź na wiele pytań Krasnokutski zaczyna stwierdzeniem: "Zrozumiałem". Podobnego zwrotu używa podczas rozmów telefonicznych na wieży w Smoleńsku. Krasnokutski przyznaje, że wciąż lata iłem, choć nie tak często, jak by chciał. I opowiada o szkoleniu młodych pilotów: "Prawdopodobnie, tak myślę, pilot nie podejdzie do dziewczyny w pierwszym tańcu tak, jak podchodzi do samolotu. Każdy samolot ma duszę". O sobie mówi tylko tyle, że samoloty to jego życie. "Kocham latanie. Całe życie spędziłem w wojskowych samolotach transportowych" - jest Krasnokutski? - pytają rosyjscy internauci na forach. I przekazują sobie podstawowe informacje na jego temat: że jest pilotem pierwszej klasy, że lata na iłach, że dowodził pułkiem w Smoleńsku. Jeden z internautów podsumowuje: "Wiemy o nim mało, ale za to cały świat wie, jak potrafi przeklinać".Dorota Kowalska, Arlena Sokalska
Korzystają z nich nie tylko zawodowi filmowcy, ale i kamerzyści na weselach. Służą do pilnowania węgla przewożonego koleją i... ściągania podatków przez samorządy. Ale kiedy trafią w ręce osób nieodpowiedzialnych, mogą stanowić ogromne zagrożenie. A bezzałogowca może mieć cztery sery, największa, do tego ketchup i sos czosnkowy. To wszystko? Okej. Dostawa dotrze do pana za jakieś 30 minut. Szybko? No szybko, bo dron nie musi przebijać się przez korki. A w piątek o tej porze w Krakowie to sam pan wie... - tak może już niedługo wyglądać rozmowa pracownika lokalu gastronomicznego z klientem zamawiającym pizzę przez telefon. Science fiction? Niekoniecznie…Pierwszą w Polsce dostawę jedzenia na wynos przeprowadzono w taki sposób 17 września w Warszawie. Statek bezzałogowy miał sześć wirników i ważył pięć kilo. Paczka z kanapkami - dwa. Uniósł się w powietrze w okolicach mostu średnicowego, przeleciał nad plażą miejską i wylądował w sąsiedztwie mostu Poniatowskiego. To jakieś pół kilometra. Nie wiadomo, czy kanapki smakowały lepiej czy gorzej niż dowiezione w tradycyjny sposób. Wiadomo za to, że inicjator eksperymentu który w Krakowie umożliwia zamawianie przez sieć jedzenia z dostawą, upatruje w dronach przyszłość. Bo co trzeci z klientów najbardziej ceni sobie bardzo szybki czas To, w jakich jeszcze dziedzinach naszego życia będzie możliwe wykorzystanie statków bezzałogowych, pokaże czas. Historia lotnictwa liczy ponad sto lat, historia dronów na razie o wiele, wiele mniej. Wszystko przed nami - podkreśla prof. Leszek Wojnar, dziekan Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej. To na tym wydziale planuje się wkrótce otwarcie studiów podyplomowych „Cywilne użytkowanie bezzałogowych statków powietrznych”. A to najlepszy dowód na to, że obiekty bez pilota coraz mocniej wkraczają, a właściwie wlatują w nasze raz pierwszy Jacek Zieliński widział drony w amerykańskich filmach. Potem miał okazje obserwować je już na żywo, w Polsce. Skojarzenia ma jednoznaczne - coś w stylu modeli RC, czyli zdalnie sterowanych samolotów czy helikopterów, którymi większość z nas bawiła się w dzieciństwie. Oczywiście, odpowiednio bardziej zaawansowane technologicznie. Podobnie jak wtedy są zapaleńcy, którzy składają je z części sami. Ale zdecydowana większość kupuje przykład w sklepie „Avatar”, który Zieliński prowadzi od kilku miesięcy w Krakowie. Na półkach stoi kilkanaście modeli. Najtańsze kosztują od stu do kilkuset złotych. Ale to są zabawki: słabe silniki, ograniczony zasięg (do 50-100 m). Dobre dla dzieci, dlatego były popularnym prezentem podczas ostatnich komunii. Droższe są drony wyścigowe (do 5 tys. zł), potrafią rozwijać prędkość 100 km na godzinę. Jednak najwięcej zapłacić trzeba za drony profesjonalne - od 5 tys. do nawet kilkudziesięciu tys. złotych. I na takie chętnych nie brakuje. - Nic dziwnego, drony pozwalają oglądać świat z innej perspektywy, niż robiliśmy to dotychczas. I do tego w bardzo prosty sposób, bez wykorzystywania samolotu, helikoptera, balonu - tłumaczy Jacek Zieliński. Tyle że kupić drona to jedno, a móc nim latać legalnie - to drugie. Zabawa zabawą, ale żeby móc używać drona do zarabiania pieniędzy, np. świadcząc usługi, trzeba się ustawić w kolejce do lekarza medycyny lotniczej, na równi właśnie z pilotami śmigłowców czy samolotów Kukla, który rozkręca akurat firmę zajmującą się wypożyczeniem dronów, przyznaje, że zdobycie uprawnień do ich pilotowania to żadne tam hop-siup. Trzeba zdobyć świadectwo kwalifikacji, czyli coś w rodzaju „prawa jazdy” na drony. A to wiąże się z zaliczeniem państwowego egzaminu - testu z podstaw prawa lotniczego, zasad wykonywania lotów, zachowania się w sytuacjach niebezpiecznych itp., a także egzaminu praktycznego, podczas którego sprawdzane są umiejętności pilotażu. - Tak naprawdę w Krakowie nawet uniesienie się metr nad ziemię wymaga zgody wieży kontroli lotów na lotnisku w Balicach, a taką uzyskać może tylko operator ze świadectwem kwalifikacji - mówi Adrian Kukla. Ale zasady obowiązują także podczas lotów sportowych i rekreacyjnych - lata się tylko w zasięgu wzroku, na otwartej przestrzeni, a nie nad budynkami, drogami czy nad głowami ludzi. No i oczywiście nie w pobliżu lotnisk, bo niesie to za sobą ogromne zagrożenia. Niestety, takich incydentów nie brakuje również w września, baza wojskowa w Krzesinach pod Poznaniem. Podczas przeglądu samolotu wielozadaniowego F-16 technicy znajdują na jego kadłubie zadrapania. Skąd się wzięły? Jedna z hipotez mówi, że w powietrzu doszło do zderzenia z dronem, choć pilot go nie widział. Widziała za to zagrożenie załoga Lufthansy, która w połowie lipca podchodziła do lądowania na Okęciu. Bezzałogowiec przeleciał ok. 100 m od embraera, przez co ten musiał zmienić kierunek dolotu do lotniska. Obecność intruza na kilka godzin zdezorganizowała pracę Okęcia. - Gdyby dron trafił do silnika maszyny, konsekwencje mogłyby być bardzo poważne. Mały samolot czy helikopter mógłby go próbować ominąć, ale dla samolotu pasażerskiego to byłby problem - nie ukrywa Adrian Kukla. Na lotnisku w Balicach w ostatnich latach zanotowano tylko dwa takie incydenty. 21 kwietnia 2015 r. zgłoszenie o „czymś” latającym w odległości mili morskiej (około 1,8 km) od pasa startowego przyszło od przygotowującej się do startu załogi śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. A prokuratura i ABW ścigają tego, który w marcu zeszłego roku latał dronem nad wojskową częścią lotniska pod Krakowem. I na jeden z samolotów próbował zrzucić flarę, czyli de facto mikroładunek szczęście, to tylko margines wykorzystania dronów w Polsce. Na co dzień używane są z głową. Ostatnio wykorzystują je nie tylko profesjonalni filmowcy, ale też np. kamerzyści kręcący wesela i inne uroczystości rodzinne. - Latają nad domem pani czy pana młodego, nad kościołem, nad salą weselną, nad głowami gości raczej nie, bo to niebezpieczne. My z kolei wykorzystujemy je do przygotowania relacji z konferencji czy innych wydarzeń. I może nie jest jeszcze tak, że zleceniodawcy wymagają od nas posiadania drona, ale zawsze to jakiś argument, który pozwala przekonać ich o atrakcyjności naszej oferty - opowiada Kamil Janik, producent filmów wykorzystywane są również przez samorządy, nie tylko do doglądania miejskich inwestycji, jak to się dzieje w przypadku krakowskiego ZIKiT-u. Np. we Wrocławiu dzięki użyciu bezzałogowca udało się ściągnąć ok. 1,5 mln złotych zaległych podatków od nieruchomości, w Katowicach - już prawie 2,5 mln zł. Po prostu z góry lepiej widać - a dzięki ortofotomapom wiadomo, co i ile ktoś powinien zapłacić. Z kolei PKP Cargo od kilku miesięcy używa statków bezzałogowych do pilnowania transportów węgla na Śląsku. W tym czasie liczba kradzieży spadła o ok. 60 proc., udało się dzięki temu zaoszczędzić 1,6 mln zł. Mimo że to był dopiero okres testów… Jacek Zieliński przyznaje, że drony będą przydatne ludziom, jeśli tylko uda się uregulować zasady ich używania. Żeby nie było wolnej amerykanki w powietrzu. Ale daleki byłby od twierdzenia, że weryfikacja użytkownika drona powinna odbywać się już na etapie sprzedaży. Przecież musiałoby być tak z wieloma innymi rzeczami. - Siekiery i noże też mogą trafić w ręce osób niepowołanych, podobnie zresztą jak samochód, który potrafi poczynić w takim przypadku znacznie więcej szkód niż dron - mówi Jacek pewno, zgodnie z zasadami, sterować statkami bezzałogowymi będą umieli absolwenci podyplomówki na PK. Studia zakończą się bowiem egzaminem na licencję UAVO. Prof. Leszek Wojnar nie zdradza, ile osób zapisało się na studia. To tajemnica handlowa. Na pewno było ich za mało, by studia rozpoczęły się w październiku. Najpewniej ruszą więc w semestrze letnim. Bo drony z miesiąca na miesiąc stają się coraz bardziej popularne. Może więc za niedługo w Polsce będzie tak jak w USA, że ludzie strzelają do nich z broni palnej, gdy nie chcą być podglądani...Ostatnio do sklepu Jacka Zielińskiego zadzwonił plantator z okolic Krakowa. Szukał sposobu na ptaki, które w sezonie wyjadały mu porzeczki z krzaków. Pomyślał, że dron mógłby latać nad uprawami między punktami o wyznaczonych współrzędnych, przysiadać na ziemi i po chwili unosić się w górę itp., i odstraszać skrzydlatych intruzów. Nowoczesność wkracza więc także na wieś. A drony, można rzec, trafiły już pod strzechy.***Na wykorzystanie dronów stawia też polska armia. W Mirosławcu na Pomorzu Zachodnim MON buduje 12. Bazę Bezzałogowych Statków Powietrznych. Ma zacząć działać z początkiem 2016 r. Trafi do niej kilkadziesiąt zestawów samolotów klasy mini, taktycznych krótkiego i średniego zasięgu oraz operacyjnych MALE. Służyć będą przede wszystkim do rozpoznania, ale też do działań bojowych. Obecnie polskie wojsko dysponuje ok. 70 bezzałogowcami, w jednostkach specjalnych. To izraelskie Orbitery, amerykańskie Scan Eagle i polskie FlyEye. Głośno było o dronach w naszej armii, kiedy „urywały się z uwięzi” wojskowym. W maju br. zaginął dron wykorzystywany na poligonie w Nadarzycach (Wielkopolska), a rok wcześniej pod Toruniem. Przy tej pierwszej okazji ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej pisał na Twitterze: „Nie wojsko zgubiło, tylko dron sam sobie odleciał. Może ma randkę? Tak to teraz jest z tą młodzieżą. Mało dyscypliny;)”. Oba samolociki zostały później odnalezione.
rozmowy wieży z pilotami na żywo