rychu peja tak bardzo chcę tekst piosenki

[Hook: Peja] [Verse 4: Peja] Kolejny dzień, słońce nad jeżyckim miastem Wklejam jak paste nie kopiuję to jasne Mam pomysły własne i zasady, człowiek sprawdź mnie To jeden z wojowników, który się nie podda kłamstwem Patrzę na podwórko, a tu jest dozgonna przyjaźń Trzymam się tych ludzi, którym ufam, im chcę sprzyjać Tekst piosenki: Nie raz chcę być najlepszy, nie wiem czemu, ale mam tak. Zbyt dumny z bycia MC - to już pierdolony standard. Chwytam za długopis, wiem, do rana się wyrobię. Przeleję na papier, to co chodzi po głowie. A ty żyj swoją ideą, bądź silny jak Hiros. Nie życzę ci tragedii, a'la Amoros Perros. Tak bardzo chciałem żyć, chciałem czegoś więcej Jedno słowo, jeden dzień To moich ludzi sen, uwiecznić słowa Ożywić słowa, głos nadziei, rewolucji cień [Zwrotka 1: Peja] Dziś rapowy ortodoks robi rozróbę, weź szlugę Postawy ciosane srogo, kiepski przeczuwa zgubę Na ulicy i klubie RPS solo produkcje Rychu Peja SoLUfka Tekst: Peja . Sprawdź tekst, interpretację i tłumaczenie piosenki Tak bardzo chcę Rychu Peja SoLUfka. HIP-HOP. Rychu Peja SoLUfka - Pokonując granice [tekst, tłumaczenie i interpretacja piosenki] Wykonawca: Rychu Peja SoLUfka Album: Na Serio Data wydania: 2009-09-17 Gatunek: Rap, Polski Rap nonton film iron man 4 rise of morgan stark. (Nie jedna draka bit ten blok i te legendy, Wiem co to szacunek bo go mam, pierdole łaskę.) RPS: Robię rap na serio i to nie żadna przesada, kolejny cios zadam jak na pniu pan Peresada. Z definicji pener, Rychu Peja, tak się składa, 2009 moim rokiem, nie zaprawiam. Dobrze gadam, więc mi polej z P do N rapowy filar, to ja u swego boku mam swoja Marion Cotillard. Gram w to lepiej niż w bilard jak na nielegalu Paluch, jak to za czasu skandalu albo lepiej "Na Legalu". Reprezentant balu balu lub jak wolisz książę Jeżyc, robię taka muzę kiepskim nie pozwalam przeżyć. Jeśli chcesz możesz się zmierzyć, ja nie nazwę tego beefem, po prostu spontanicznie dziś nawijam bez szyderstw. Robię dziś taki harmider, że przepalą się końcówki, cała sala jara, ja wariuję, chcę dziś wódki. Ty z radości pieprzysz smutki, nie ma co tu się stalować, to jeszcze nie koniec to początek, kiepskich olać! Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok, znowu na trasie tak kolejny rok. Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę, to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę. Paluch: Ja gram w to cały czas do zrzygania, wszystkie zawistne kurwy dają siłę do działania. To jeszcze nie koniec, dalej w rapie napierdalam, Paluch, Rychu, "Na Serio", nadajemy z Poznania, w podziemiu jak tąpnięcie w kopalni. Nie jeden fanatyk na tej płycie głośnik spalił, a ty raperku z jednym CD w dorobku - nabierz trochę pokory, bo zginiesz na początku. I znów się wkurwiam kiedy świeżak kozaczy, sodówka mu jebła bo newsa o sobie zobaczył. Paluch Pewniak, ale zawsze z szacunkiem, dla ludzi na koncertach i tych związanych z brukiem. Nigdy się nie wożę chociaż znam swoją wartość, możesz łatwo wyłapać, gdy traktujesz mnie z pogardą. Uliczny styl - Aifam Klika moim teamem, to jeszcze nie koniec cały czas rośniemy w siłę. Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok, znowu na trasie tak kolejny rok. Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę, to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę. RPS: Nikt nie powie tego na głos, tak od siebie, "Jesteś niezły" - wystarczy, że sam wiem i mam gdzieś twoje protesty. Robię swoje tak od lat, więc nie próbuj mnie zatrzymać, dobrze wiesz, że nie dasz rady i że to nie moja wina. Chcesz to se rozkminiaj, ja na bicie robię postęp, chcesz czy nie to za niedługo będzie do tej płyty dostęp. I chwyci za ten krążek każdy kto jest hip-hopowcem. I nawet ten co osłem - będzie kark trenował owszem. Bo Rychu Peja gościem, co w mej firmie robi głośniej, kontrowersyjny raper masz swój atak jak riposte, (Ty) nawijaj o podziemiu o swojej prawdziwości, innego wyjścia nie masz dziś rozwieję wątpliwości. Wszystkich tych co myślą o mnie, że sprzedałem się za bezcen, nie masz wstępu tam, gdzie ja i tak boli cię ten bezsens i dla tego taki jesteś na maksa undergroundowy - wielkie media mają w dupie takich jak ty, bezpłciowych! Ref. To nie jest koniec - dla ciebie to szok, znowu na trasie tak kolejny rok. Przejmujemy bloki, kamienice i tą scenę, to jeszcze nie koniec, w tym temacie nie polegnę. zapytał(a) o 18:28 Rychu Peja Solufka - Tak bardzo chcę /CZY TO COVER?? Czy piosenka Rychu Peja Solufka - Tak bardzo chcę to cover? bo w tekście piosenki jest: "I weź się o tym dowiedz, niech każdy zna ten cover! " Odpowiedzi piniek odpowiedział(a) o 23:54 wydaje mi sie że to cover utworu: " kim wilde you keep me hanging' on "pozdrawiam Luise. odpowiedział(a) o 12:34 Wydaje mi sie ze nie.. ale skoro tak zarapowal to moze chodzilo mu o cos innego blocked odpowiedział(a) o 11:16 Mój Rysiek nie ma coverów;D"Nadajemy z Poznania";D Tajski odpowiedział(a) o 19:14 Jasne, że to Cover! Jest to nawinięte w jednym z końcowych zdań "Niech każdy zna ten Cover" bez sensu Rysiek by tego tak nie dlaczego Cover? Pierwsza przed premierowa wersja (bez Charliego:)) nie miała refrenu "chcę tak bardzo [CENZURA] się z tobą" ale... "byłaś serca biciem" :) Jak się wsłuchacie, to na początku Rysiek też szeptem wypowiada te słowa; byłaś serca biciem! no ze każdy ma znać ten myk ? to mają wszyscy znać ! Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub [Intro] Taki skurwysyn Kocham cię [Verse 1] Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć Ja chwycę cię mocniej i przytulę, weź mnie dotknij Wierzchem swojej dłoni przejedź po moim policzku Poczuj twardy zarost, spójrz mi w oczy, jestem, przyjdź tu Na serio tysiąc słów, tysiąc gestów i pomysłów Jestem przy tobie, bliskość, pomieszanie zmysłów Piękna kobieto już na starcie się zachłysnąłem Twoją urodą, kocham cię, więc cały płonę Chcę cię za żonę, nigdy już nie zechcę innej Potrzebuję tylko ciebie, więc pytam czy za mnie wyjdziesz? Zrobić ci krzywdę? uwierz, nie ma takiej opcji To najważniejszy track z moich historii miłosnych Kocham cię, bądź mym oparciem, inspiracją Uosobieniem marzeń, piękną, zmysłową kochanką Ten track nie hardcore, ja ci go nie zafunduję Po prostu ze mną bądź, nie zawiodę, obiecuję [Hook] Kocham cię Chciałbym powiedzieć tobie, że Bardzo kocham cię I mam nadzieję, że ty o tym wiesz [Verse 2] Jesteś taka słodka, taka piękna, uśmiechnięta Jak po wypaleniu skręta, pełen relaks, ja wymiękam Przed tobą klękam, bo ty jesteś tego warta Wiem, że miałem farta, czysta miłość, niepodarta Zapewnić bezpieczeństwo tobie piękna dla mnie standard Gdy zasypiasz na mej piersi, a ja czuwam wartę, wariat Bez ciebie starta bania, bym już przepadł Czysty przykład na to, że można liczyć na człowieka To nowy etap, ja przeżywam dziś renesans Ona z książką przy herbacie nie myśli o Mercedesach Nie mają pojęcia ci co plotkami się karmią Że on i ona na to szczęście patent mają Przeciwieństwa przyciągają, coś w tym jest i te dwa P Od dziś stanowią jedność, o tym ten kawałek jest A ja kocham cię wiesz, jeszcze nieraz to powtórzę Jesteś mą drugą połówką, czekałaś na mnie najdłużej [Hook] [Verse 3] Ty beze mnie marzniesz, ja bez ciebie nie istnieję Dam ci moje ciepło, którym z miejsca cię ogrzeję Chcę być twoim cieniem, robić z tobą mnóstwo rzeczy Życie z tobą przeżyć, możesz ufać mi i wierzyć Możesz mnie wyleczyć z tych defektów, które mam ja Jestem spoko typkiem, mówisz fajny facet, wariat Pragnie cię kanalia, który w domu jest kimś innym Twardziel o łagodnym sercu, często pozytywny Poruszam cię do łez, przyprawiam cię o dreszcze Potęguję twe emocje, ty wariujesz, pragniesz jeszcze Wystarczy nam na potem, mam ochotę trwać przy tobie Jeszcze nie raz cię zaskoczę, bo chcę, wiem, że tak zrobię Kocham cię, nie plotę, mój plan realizuję Jesteś moim tlenem, który wciągam gdy cię czuję I proponuję wspólne życie, Rych nie bredzi Jesteś tą odpowiednią, proszę bądź matką mych dzieci [Hook x2] (Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, ludzi ulicy. Wiesz, co się liczy? Dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy.) 1. To dla wszystkich naszych ludzi, którym ten rap się nie nudzi, czas się obudzić, by wyjaśnić co trzeba, dla chujowych rapów gleba, trochę piachu ich nie ma, znów się odzywam, gdyż zachodzi potrzeba. Popowe popierdółki, które emitują radia, tak jak oni, skurwiałe ode mnie dla nich pogarda. Nadal mamy farta, nadal sprzyja nam karta w rękawie wciąż Asy, to nie sprzedać się dla kasy. I mnóstwo pracy, to studia, ulice, niebezpieczne życie znam je żadne odkrycie, dzisiaj na bicie otwarcie, nie skrycie, opowiadam to przeżycie, zapierdalam, za przeżyciem. Idę słuchać zdarzeń, nie nadążam by notować, nadal jest hardcore, kocham, nie nawidzę, zobacz. Ja nie będę się hamować za cenę popularności, zero populizmu, raczej duży procent złości. Jesteśmy chamscy, prości, tak szczekają żałośni, którzy nie dorośli nawet nam do pięt, chuje zazdrośni. Dużo miłości dla ludzi i tych miejsc, w którym zdarza się być i nie po to by mieć. Dziś mówię cześć, każdemu kto zasłużył, każdemu co nie stchórzył, który dobrze mi wróżył, podczas nie jednej burzy podał pomocną dłoń, a nie celował mi w skroń, więc Boże wszystkich nas chroń. Nawet, jeśli rzadko proszę, jak PB nadzieję niosę i dzisiaj dołoże do tego moje trzy grosze. Ref. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, P do N, kreska, bez tego zostajesz z niczym. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy. Wiesz, co się liczy? Wiesz, wiesz, co się liczy? 2. Miastem rządzi mafia, to do mnie nie trafia, bo po drugiej stronie barykady ziomek będzie lepiej i ten co klepie biede szybko znajdzie tu robotę, jebać chołotę, która z psami w komitywie, tak groźnie okiem łypie, bo się naoglądał filmów, ty Benny Blanco z bronksu, szybko zrzucę Cię z ringu. Dziś na dopingu, nadmiar testosteronu prawdziwy rap dla ulic, aż do samego zgonu, dosłownie powtarzam się porażkami nie zrażam, sukces artstyczny, kurwa, bez komentarza. Bo recezję mi wystawi każdy Viertel i podwórko, każdy winkiel i tak w kółko życie kręci się jak winyl, na trzydzieści trzy i pół obroty to wrzucimy. Szacunek dla tych ludzi, którzy musieli się trudzić żeby wyjść na powierzchnię, poczuć powietrze rześkie, spokojny sen, rodzinne życie bez scen i przyjaźnie bez sciem, to sobie wszystko ceń. Broń tego dzielnie, broń się, bij wrogów celnie, Poznań miasto dzielne, to jedyne dla mnie miejsce, pieprzę groteskę jak instytucje miejskie, społeczeństwo co nie chce zmiany na lepsze, wyrastając w konfidenctwie, na nic was nie będzie stać umiecie tylko dać, z dupy strzelić, kurwa mać. A tu trzeba, se ułożyć powolutku plan następny, jak Glon pieprzę ból trzeba być dzielnym. Ref. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, P do N, kreska, bez tego zostajesz z niczym. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy. Wiesz, co się liczy? Wiesz, wiesz, co się liczy? 3. To miasto penerami wypełnione jest po brzegi nawet słabe składy mają prawo się tu cenić, w pewnym sensie mój styl życia to jest wciąż ten sam nielegal, bo ja wiem kto się tu sprzedał, tytułował się kolega. Beef za beef'em, tak to idzie, chociać twórczość nie na dissach, nie lubiano kiedyś Rysia jak w Stanach Jadakiss'a, a ty, jeśli chcesz mnie skreślić, chuja walisz, mówię jeśli, będę niczym skurwiel, najgorszy jak Joe Pesci. Nawet bez ferajny, tylko ja adrenalina, nikt nie zatrzyma furiata, znów zadyma. Miasto w ryzach nas trzyma, miasto, które ma klimat plus styl i klasa, kasa, miasto zaprasza, suki też pierwsza klasa tak jak siostry Williams w deblu, wciąż stanowie temat plot na tym, jebanym osiedlu. Jedna gra zmieni świat na przestrzeni tych lat i to każdego z nas, dziś jestem z tego rad, tylko słowa prawdziwe, bo frajer da fałszywe nie oprę swej kariery o beef przez jakąś ksywe. Styl miejski, nie wieśniacki, wiem, że jestem chamski na ulicy nie wyłapię za przysłowiowy damski, nie kumasz mojej jazdy, więc się nadal z tego śmiej, nie jestem słodziutki niczym rap for tej, hej. Uliczna sława, która dumą napawa, od charakternych brawa, a krytyka od gamoni, czas ich rozgonić, niech wracają do zagród, na wsie niech nie robią obciachu, naszemu miastu. Psy, znów mi mówisz - cham, stój - tak nie można, wierz mi Darku. Jeśli nie my tych leszczy, to kto zwróci honor miastu? Ref. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, P do N, kreska, bez tego zostajesz z niczym. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy, dla was rap ćwiczy, to dla całej miejskiej dziczy. Wiesz, co się liczy? Szacunek Ludzi Ulicy. Wiesz, co się liczy? Wiesz, wiesz, co się liczy? [Intro] Ja, SLU, własśie tu, jest tu... Z buteleczka (hehe), jedną małą buteleczką, ta... [Hook] Dziś wyjdziesz ze mną, bo dziś mi wszystko jedno Wiem to na pewno, ta noc-od życia wpierdol Dziś wyjdziesz ze mną i nie spytasz o kierunek Tej nocnej wyprawy zabić strach, samotność, smutek.. Dziś wyjdziesz ze mną, nikt nie spyta mnie czy wrócę Dziś wyjdziesz ze mną, to czas pijackich wzruszeń.. Dziś wyjdziesz ze mną, mam gdzieś rzekomy sprzeciw Dziś wyjdziesz ze mną, będzie si, jakoś zleci [Verse 1] Dziś wieczór zimno ciemno, wszystko mi jedno Kierunek lokal w którym serwują piekło To krystaliczna ciecz w przezroczystym szkle To jedna z tych piękności której nie rzucę-e Bo w tej grze, reguły, zasady SA niezmienne Jak dziewczyny piękne, chętne, uśmiechnięte Na szyi mam już pętle, opcja samobójstwo, zacisk Napić się tak żeby dziś wszystko stracić I nie chodzi tu o forsę, tylko o zycie cale Na pohybel wszystkim o tym jak przegiąć pale Drinki doskonale i szemrane towarzycho Pij szybko i na czysto żeby szybko znieczuliło By serce mocniej bilo, by się ziomuś czul jak w domu Z kim i gdzie nie mów nikomu, odrobina rap-hardcoru Nie mam powodów by truć lecz wiem na pewno Ze z tej speluny to ty dziś wyjdziesz ze mną [Hook] [Verse 2] Na kumpla ci się nie nadam bo na bank wkurwiam twa żonę Jestem tylko Ryśkiem a nie Scottim MCKeltonem W środku cały płonę, już pozbawiony złudzeń Żyję tak jak chce i nie probuj mnie zrozumieć Bo sens życia tu jest, w klubowym zgiełku źródeł Oto moje Genesis-wiem ty tego nie kupujesz Nic nie kapujesz, byś się musiał tak wychować Sam przygotować do startu w życie popatrz Dziś chce się uratować, mam ten sposób niezawodny Złoty środek cudowny, styl życia gnoja godny Cierpię choć pogodny, bo świadomy ze tu wróci Ze zdwojona mocą zniszczy, zdołuje, zasmuci Pierdole to bo tu dziś tylko na własny rachunek Z ta zacna hołota bez pardonu się skatuje Ty czujesz bluesa wujek?-Jestem na bluesa skazany Ja gram w tego bluesa, artysta szanowany Przez łachy uwielbiany, król życia dziś nachlany Styl życia gnoja pod niebiosa wychwalany Przez diabla opętany,ta, wiem to na pewno Ze postawie ci jednego a potem wyjdziesz ze mną [Hook] [Verse 3] Słodka Ginger, pokaz pizdę, będąc na dnie chce tak myśleć Zapaskudzę czyściec, raz i drugi znów nie wyjdzie Augiaszowy syf w mojej duszy-masz tak myśleć Bo gówno o mnie wiesz wiec podsuwam ci te wizje Pisze do ciebie list ze tak na prawdę tobą gardzę Podkreślam sarkazmem, że ujrzałem w tobie gwiazdę A ty zgarniesz to ze stołu, potem wszystkie ślady zatrzesz I na temat mego życia stawisz mi kazanie ważne To barowy czmyk, kilka dzisiejszych przemyśleń Frajer powie-mam to w piździe, ja mam w huju- i tak myślę Licz Jasieńku na tych którzy chcą ci pomoc być w grze Licz Jasieńku na tych którzy maja swe ambicje Będąc czuły na swa krzywdę wiem ze sam dziś stad nie wyjdę Nie probuj mnie na przyjaźń brać, pod huj- to strasznie lipne W szarej strudze dymu, z drinkiem w dloni ja tu tworze W pracy coraz gorzej- raz na wozie, raz pod wozem Nie powiem - O mój Boże! - choć ten Bóg darował talent Już za piętnaście trzecia, pisze, mam serwetki skrawek Sam w tym jak palec i z tym mi doskonale Już do końca od początku - SLU Gang - ja to chwale Zamieniam to w kawałek, dumnie celebruje balet Tu życie me pochwale i przysłucham się tym mendom I zanim skończą grac ja wiem ze wyjdziesz ze mną Ta, ja w kieszeni z ma butelka... [Hook]

rychu peja tak bardzo chcę tekst piosenki