rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka
że rodzina patologiczna to taka, w której występują zjawiska niepożądane społecznie. To taka, w której jej członkowie zmagają się z nałogami, biedą czy wszelkiego rodzaju przemocą. To taka, która nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli funkcji opiekuńczo-wychowawczej wobec dziecka.
sposobem spędzania wolnego czasu. Nieco inną perspektywą zajmuje się w swoim artykule G. Durka, która stawia pytanie: w jaki sposób rodzina Wychowanie w rodzinie Współczesna rodzina w sytuacji zmiany Rodzina w życiu codziennym Wychowanie w rodzinie. Konteksty historyczne i współczesne
Śpi w pokoju dziecka na materacu, chciała w naszym pokoju, ale strasznie chrapie i nie dalibyśmy rady spać. Sprzata, gotuje, pierze, wtraca się do dziecka. Mówi, ze to dla naszego dobra, bo jej nikt nie doradzał, a starsi wiedza lepiej- mąż niestety sądzi tak samo i dziwi sie mnie, że teraz mogę odpoczywać, mam zawsze radę, a nie
6 sposobów na trudną teściową. Poucza, wtrąca się do wszystkiego, krytykuje Nie martw się! Są sposoby, aby to zmienić! Anna Leo-Wiśniewska / 27.03.2012 10:10. Bardzo chcesz żyć z nią w zgodzie, ale czasami naprawdę się nie da. Poucza, wtrąca się do wszystkiego, krytykuje Nie martw się!
nonton film iron man 4 rise of morgan stark. co zrobic jak tesciowa sie wtraca w wychowywaniu dziecka? KOBIETA, 35 LAT ponad rok temu 7 sposobów, aby wychować szczęśliwe dziecko Na początek warto przyjrzeć się dlaczego to robi, a także postawić granice wobec zachowań i metod przez Państwa nieakceptowanych. Powinno to być zrobione po rozmowie i ustaleniu "wspólnego frontu" z mężem. To Państwo są rodzicami i głównymi wychowawcami dziecka, to Państwo także biorą za nie odpowiedzialność. By jednak ta strategia była skuteczna, ważne by w swoich postanowieniach byli Państwo razem i nawzajem się wspierali. 0 to rozległy i wielowątkowy na portalu niewiele pomoże,polecam konsultacje u DOŚWIADCZONEGO TERAPEUTY (moża też pracowac na skypie).pozdrawiam serdecznie Violetta Ruksza 0 Dzień dobry, podaje pani bardzo mało szczegółów. W jaki sposób się wtrąca, kiedy ma do tego okazję, jak pani reaguje, jak reaguje mąż itd. Myślę, że w takiej sytuacji należny najpierw ustalić z mężem wspólne stanowisko i następnie porozmawiać (wspólnie z mężem) z teściową i przedstawić jej swoje stanowisko, granice co do jej ingerowania w wychowanie dziecka. Pozdrawiam. 0 redakcja abczdrowie Odpowiedź udzielona automatycznie Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Wtrącanie teściowej do wychowywania dziecka – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Jak połączyć miłość do partnera z wychowaniem dzieci? – odpowiada Mgr Agata Pacia (Katulska) Odmienne zdanie rodziców i jego wpływ na wychowanie dziecka – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Skąd wziąć siły do wychowania trójki dzieci? – odpowiada Specjaliści Zespołu Emolium Jak postępować z mamą, która wtrąca się w wychowanie dzieci? – odpowiada Mgr Oliwia Mazelewska-Sokołowska Mieszkanie z rodzicami a rozwój dziecka – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Wspólna kąpiel rodziców z dziećmi – odpowiada Dr Anita Rawa-Kochanowska Problem z wychowaniem dziecka partnerki – odpowiada Mgr Marta Belka-Szmit Bunt u dwuletniego dziecka – odpowiada Mgr Bogumiła Konieczna Kłótnie w małżeństwie o wychowywanie dzieci – odpowiada Dr Marta Melka-Roszczyk artykuły
Informujemy, że Tablice na serwisie wyświetlane są w wersji ustatecznionej. Ustatecznienie Tablic oznacza brak możliwości logowania oraz dodawania nowych postów i wątków. Jeżeli chcesz usunąć wpis z Tablicy, prosimy o kontakt z Działem Obsługi Klienta: bok@ Kobieta - gorące dyskusje › Dziecko › Rodzice Radzą Odpowiedzi 13 Użytkownik , 7 kwi 11 17:23 A jakie są nagrody za dobre odpowiedzi? Użytkownik , 7 kwi 11 17:25 ja mysle , ze jesli chodzi o male dzieci no powiedzmy do trzech lat to nawet nie mozna mowic o zlym , czy dobrym wychowaniu. przeciez to dopiero poczatek staran o to zeby dziecko w przyszlosci bylo dobrze wychowane. Kazdy kto ma dzieci wie, ze roznie sie zachowuja i ze jedno zwrocenie uwagi nie spowoduje ze wiecej sie tak nie zachowaja. Wychowanie dziecka to dluga i ciezka praca. Użytkownik , 7 kwi 11 17:40 jesi czterolatek przeklina jak szewc, pluje po katach, a na matke mowi ci..... znam taki przypadek. to nie oznaka nieokielznanego charakteru tylko zwykle nasladowanie, czegos co widzi na co dzien. Użytkownik , 7 kwi 11 17:47 nienawidze jak dziecko wymusza placzem byle czego drzác sie na caly wtedy mama zabiera starszemu bratu i da mlodszemu bo przecierz on jest malutki,na zakupach zuca sie na ziemie bo jak mama mu niekupi to bedzie zle,nie nie tego nienawidze to moim zdaniem jest zle wychowanie ja bym takie dziecko nauczykla umia sie zachowac i przechodzic obojetnie kolo zabawki ale powiecmy ze kazda mama jest inna pa Użytkownik , 7 kwi 11 18:02 myslę że buziak...zgadłam? co dostanę? ue?to tu są quizzy z nagrodami że tak pytasz o nagrody? Użytkownik , 7 kwi 11 21:33 Moje ma czegoś takiego jak złe wychowanie. Dzieci biorą przykład z dorosłych. Obserwują na codzień nie tylko zachowanie rodziców, ale również innych osób. Są doskonałymi dajmy na to dziecko słyszy, że rodzice powiedzą brzydkie słowo, to należy się spodziewać, że w niedługim czasie z ust dziecka też takie słówko usłyszymy. Czy wtedy należy mówić o złym wychowaniu?Dorośli często rozmawiają przy dzieciach o sprawach innych osób. Mowią , ta osoba jest głupia, beznadziejna. Wydaje się, że dziecko nie słyszy, a pociecha za chwilę powtarza to samo. Czy to jest złe wychowanie?Albo płacz podczas zakupów. Dziecko widzi, że rodzice robią zakupy, wkładają do kosza to czy owo. Nie ma się co dziwić dziecku, że i ono chce włożyć pewne produkty. Dla nas niepotrzebne, dla dziecka najważniejsze. Tym bardziej, że te cholerne reklamy robią wodę z mózgu. Sikające lalki, pieski i kotki interaktywne. Albo chomiczki zu zu petz. Płacz jak rodzic nie zabawek albo nie dzielenie się nimi też nie świadczy o złym wychowaniu. Zwyczajnie dzieci bronią swojego terytorium. Tak jak zależy od relacji rodzinnych. Czy rodzice są spokojni, jednomyślni w wychowaniu. Czy babcia jedna albo druga się nie wtrąca. Bo jak babcia powie w obecności dziecka tak, a rodzice nie to wiadomo, że dziecko będzie chciało takową sytuacje wykorzystać. Złe wychowanie? Nie... Raczej małe czynników można by wymieniać setki. Można przytaczać najróżniejsze moje zdanie jest takie- Jaki dorosły, takie Użytkownik , 7 kwi 11 21:52 Mnie się wydaje, że tutaj trzeba rozróżnić obiektywne złe zachowanie od karania, dezaprobaty za mianowicie-dziecko bije, krzyczy, przeklina etc-obiektywnie JEST to nieodpowiednie, złe zachowanie. Jednak nie jest to "złe" zachowanie w sensie, takie, za które trzeba karać czy osądzać-ponieważ dziecko jeszcze nie wie, nie rozumie, że to jest "złe" czy społecznie więc przez Ciebie zachowania są wg mnie złe, ale nie można mieć pretensji do małego dziecka, że kopiuje czyjeś zachowanie czy bada granice i nazywać je złym wiem, czy udało mi się zrozumiale się wysłowić;) Użytkownik , 7 kwi 11 23:00 Przepraszam za wypowiedź nie do końca w temacie, przeczytałam "zachowanie" zamiast "wychowanie". Użytkownik , 7 kwi 11 23:08 Dla mnie złe zachowanie a złe wychowanie to dwa rózne światy... złe zachowania wlasnie nie koniecznie świadczą o złym że o złym wychowaniu możemy mówić w "starszym" wieku dziecka... w wieku kiedy samo potrafi pojąć co dobre a co złe i wtedy kiedy mimo wszystko wybiera to złe... a złe wychowanie to zazwyczaj zle nawyki 2 latek pokaże język jest to złe zachowanie ale jesli zrobi to 6 latek to juz będzie dla mnie złym mniej jednak też nie zawsze...Inny przykład:Jeśli 2 latek nazwie mnie idiotką zapewne usłyszał to (słowo) np. w domu i z odrobiną chęci szybko się go tego oduczy - nazwiemy to zlym zachowaniem ale jesli 6 latek zrobi to samo - jest już źle wychowany. Wszystko sprowadza się do wieku i przyzwolenia rodziców. Użytkownik , 7 kwi 11 23:28 To naprawdę zależy od wieku dziecka. Małe dziecko jest to pojęcie dośc względne-bo dla jednych i drugich może oznaczac inny wychowanie-cóż tu każdy ma swoje poglądy. Nie uważam za źle wychowane dziecko, które np chce się bawic i bawi się biegając i wdrażając w życie swoje pomysły-niech będą naprawdę zaskakujące-ale po zwróceniu mu uwagi raz lub drugi zachowuje się odpowiednio lub mówi ciszej by nie przeszkadzac- natomiast dziecko które biega i krzyczy pomimo uwag dorosłych i bije i pluje już tak. Użytkownik , 8 kwi 11 06:15 Zrobiłaś to Użytkownik , 8 kwi 11 14:39 podobnie jak moi poprzednicy,że w przypadku małych dzieci trudno mówić o złym wychowaniu. To jeszcze za wczesnie na takie stwierdzenie. Można zauwazyć juz pierwsze oznaki błędów wychowawczych popełnianych przez rodziców,ale zanim dziecko całkiem dorośnie i jego postepowanie oraz zachowanie bedzie już świadome skłaniałabym sie bardziej w stronę okreslenia "złego zachowania" oznacza złe zachowanie według mnie? W przypadku małych dzieci mam sporą tolerancję na ich "wybryki". Dziecko również może mieć gorsze dni, gorzej się czuć czy po prostu mieć nadmiar energii do rozładowania. Traktuję to jako chwilowe wybryki i nie robię z tego zagadnienia. Nie jest dla mnie złym wychowaniem sytuacja w której np. jedno dziecko zaczepia drugie, sypnie w niego piaskiem czy nawet uderzy. Dzieci robia takie rzeczy nieświadomie, pod wpływem emocji. Rola nasza, jako rodziców i opiekunów to zwrócić takiemu dziecku uwagę,że źle się zachowuje im że nalezy to drugie dziecko jednak widze dzieci bijace czy plujące na dorosłych, rzucające się na podłogę z wrzaskiem przy każdej próbie odmowy z ich strony i nie zwracajace uwagi na jakiekolwiek próby tłumaczenia,że źle postepuje to już według mnie nie jest ok. Tutaj widzę już błędy wychowawcze,które kiedys w przyszłości mogą przerodzić się w cos bardziej to tylko dzieci-my dorosli musimy wskazywac im własciwy sposób postepowania, uczyć jak należy się zachowywać,co i kiedy wolno,a czego absolutnie nie. Być wymagającym,ale i wyrozumiałym przyjacielem,który dobrze i madrze wychowuje. Użytkownik , 8 kwi 11 16:07 Myślę ze u małych dzieci nie można powiedzieć że jest źle wychowane raczej źle miałam koleżankę która dawała 3 latniemu chłopcu do zabawy garnki,łyżki i tym dnia przyszła do mnie z dzieckiem ,mały skakał po fotelach na co zwróciłam uwagę matce,przeniosłyśmy się do kuchni a wtedy mały zażyczył sobie garnki do że powinnam mu dać to będziemy miały ja nie miałam takiego samego zdania i szybko pożegnałam znajomą i powiedziałam że następnym razem ma przyjść bez dziecka,bo moim zdaniem to dziecko było źle syn jak był mały i byliśmy z wizytą to grzecznie siedział na jednym zaczynał się nudzić to po prostu wychodziliśmy.
Każda mama pragnie jak najlepiej dla swojego dziecka. Kiedy pojawia się ono na świecie, życie często wywraca się do góry nogami. Kobieta musi nauczyć się spełniać w nowej roli. Roli mamy. Nie jest to łatwe, gdy dookoła pojawia się wiele głosów, mówiących Ci jak masz wychowywać swoje dziecko. Chociaż rodzina chce tylko pomóc i doradzić, nie zawsze przynosi to zamierzony skutek. Teściowa wie lepiej Otrzymaliśmy wiadomość, w której Patrycja, mama rocznego Stasia, opowiedziała nam o swoim problemie. Odkąd jej synek pojawił się na świecie, relacje z teściową drastycznie się pogorszyły. Wychowuję 12-miesięcznego synka i czuję się świetnie w roli mamy. Mój mąż jest wspaniałym ojcem. Tworzymy bardzo zgraną rodzinkę i wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie fakt, że od roku moje relacje z teściową bardzo się pogorszyły. Wcześniej darzyłyśmy się sympatią, a teraz nie mogę znieść jej obecności. Wszystko przez to, że wtrąca się w wychowanie mojego dziecka! Odkąd Staś pojawił się na świecie, moja teściowa oszalała na jego punkcie. Pewnie dlatego, że to jej pierwszy wnuk. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że non-stop mówi mi, jak mam się nim opiekować. Mieszka jakieś 20 minut od naszego domu, więc co drugi dzień wprasza się, by odwiedzić małego. Czasami wydzwania kilka razy dziennie i wypytuje ile Staś miał drzemek, co jadł itp. To jest strasznie męczące. "Według niej wszystko robię źle" Patrycja jest zmęczona ciągłymi wizytami teściowej, która cały czas mówi jej, jak powinna zajmować się synkiem. Co więcej, twierdzi, że sama wychowała trójkę dzieci, więc ma na ten temat dużą wiedzę i Patrycja powinna się od niej uczyć. Nie wiem już, jak mam z nią rozmawiać. Teściowa uważa, że wszystko robię źle, ponieważ jest to moje pierwsze dziecko i nie mam doświadczenia. Ostatnio powiedziała mi, że wychowała trójkę dzieci, więc powinnam jej słuchać, bo dzięki temu Staś wyrośnie na silnego mężczyznę, tak jak jej synowie. Szkoda tylko, że to było jakieś 20-30 lat temu! Zresztą jestem matką i najlepiej wiem, jak mam wychowywać swoje dziecko. Wiele razy poruszałam ten temat z mężem i prosiłam go, żeby porozmawiał ze swoją mamą. Żeby jakoś delikatnie wytłumaczył, że jej zachowanie sprawia mi ogromną przykrość i bardzo mnie męczy. On jednak uważa, że teściowa nie robi nam na złość i nie możemy mieć do niej pretensji o to, że chce nam pomóc. Ja już mam tego serdecznie dość! Jak mam się czuć, kiedy teściowa wmawia mi, że nie potrafię zająć się własnym dzieckiem? Wiem, że muszę w końcu powiedzieć stop, bo inaczej zwariuję. Boje się tylko, że mama mojego męża się obrazi, a mimo wszystko nie chcę żeby Staś stracił kontakt z babcią. Czy teściowa przesadza? Co w takiej sytuacja powinna zrobić Patrycja?
Nadmierne wtrącanie się w wychowanie wnuków jest zazwyczaj konsekwencją relacji, jaką dorosłe dzieci mają z rodzicami. Relacja z rodzicami jest zupełnie inna niż ta z dziadkami. Nie można zapominać o tym, że obydwa pokolenia pełnią inną rolę w życiu malucha - dziadkowie często mogą przekazać mądrość i wiedzę w postaci, jakiej rodzice jeszcze nie internecie znaleźć można też takie wpisy: "Teściowa jest bardzo dobrą kobietą, zawsze mogę liczyć na jej pomoc. Zostanie z dzieckiem, dzwoni, interesuje się. Uwielbia wnuczkę. Z drugiej strony jest strasznie namolna. Przykład z wczoraj - była u nas w odwiedzinach, dziecko się obudziło i zaczęło popłakiwać w łóżku. Wstałam, aby pójść do pokoju, ale teściowa mnie wyprzedziła. Poleciała jak torpeda i wyrwała dziecko z łóżka. W rezultacie córka coraz głośniej zaczęła płakać. Takich sytuacji jest coraz więcej. Wtrąca się we wszystko. Nie jest przy tym złośliwa, ale namolna."Najczęściej młodzi rodzice nie wiedzą, jak stanowczo, a jednocześnie delikatnie uświadomić dziadkom, że ci powinni mniej wtrącać się w proces wychowania. Trudność tej kwestii akcentują także fachowcy. - Sytuacja jest zazwyczaj konsekwencją wcześniejszej relacji z rodzicami dzieci, które mają już własne pociechy. Najważniejsze jest to, czy dzieci dorosły, są samodzielne i potrafią podejmować decyzje bez względów na uwagi rodziców. Ich relacja może wpłynąć na to, czy dziadkowie będą wtrącać się w wychowywanie wnuków. Im samodzielniejsze i autonomiczne w działaniu dzieci, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ich rodzice będą się wtrącać - mówi dr Karolina Appelt z Instytutu Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i dodaje: - Współpraca dwóch pokoleń wymaga ustalenia pewnych reguł. Konieczne jest wyznaczenie jasnych granic - gdzie jest pomoc, z której chętnie się skorzysta, a gdzie zaczyna się wtrącanie w wychowanie wnuków. Istnieje też różnica między dobrą, bezinteresowną pomocą, a nadmierną i taką, która łączy się z oczekiwaniem otrzymania prawa do decydowania o życiu podkreśla, że niezwykle istotna jest tu solidarność małżonków. Muszą mieć wspólne stanowisko. Nie może być tak, że na przykład kobieta prosi teściową o nierozpieszczanie wnucząt, a jej mąż przymyka oko na to, co robi jego matka. Co jednak, kiedy pomimo wspólnego stanowiska wobec zachowania rodziców, ci i tak za bardzo ingerują?- Czasami naprawdę ciężko dogadać się z rodzicami moimi i mojego męża. Mieszkamy blisko siebie, więc spędzamy czas u jednych i drugich średnio dwa razy w tygodniu. Ogólnie miło jest patrzeć na nich, kiedy bawią się z chłopcami, ale zdarza się, że nie mogę z nimi wytrzymać - opowiada 32-letnia Agata, mama 6-letniego Jasia i 5-miesięcznego co konkretnie chodzi? Młoda mama stwierdza, że rodzice, w szczególności jej męża, zawsze wiedzą lepiej, co jest odpowiednie dla ich dzieci. Teoretycznie rozumieją, że na przykład kobieta nie daje małemu Jasiowi słodyczy, a i tak ukradkiem mu je wciskają. Kiedy ta stara się im wytłumaczyć, jak dużo wysiłku kosztuje ją i męża nauczenie syna zdrowych nawyków, teść odpowiada: "No tak, tak, rozumiem. Tylko dziecko musi być przecież czasami dzieckiem, zjeść cukierka czy usmarować się czekoladą". Na pytanie, czy myślała o poważnej rozmowie z rodzicami, odpowiada: - Zastanawiałam się nad tym, ale nie sądzę, by to coś dało. Cała czwórka ma raczej trudny charakter i taką próbę z mojej strony odebrałaby pewnie jako atak i brak wdzięczności. Nie wiem, jak powinnam Karolina Appelt przekonuje, że najlepiej w rozmowie odwołać się do doświadczeń własnych rodziców. Być może okaże się, że rodzice naszych rodziców wtrącali się i krytykowali ich metody wychowawcze. Dobrze jest więc przywołać ich wspomnienia. Podczas rozmowy trzeba być z jednej strony stanowczym, przedstawić racjonalne argumenty i własne oczekiwania, ale z drugiej strony zrobić to delikatnie, starannie dobierając słowa tak, by rodzice się nie obrazili. - Role rodziców i dziadków uzupełniają się wzajemnie. Ktoś kiedyś powiedział, że rolą dziadków jest rozpieszczanie. Przez to, że nie muszą oni być "złymi policjantami", spijają całą śmietankę i mogą w pełni cieszyć się relacją z wnukami. Rodzice natomiast wprowadzają dyscyplinę i reguły. Relacja z rodzicami jest znacząco inna niż z dziadkami - akcentuje . - Kiedy zobaczymy, że faktycznie role są inne, uda się połączyć podejście do wychowania rodziców z wkładem i oczekiwaniami dziadków. I rodzicom i dziadkom radziłabym pokorę i spojrzenie z dystansem. Rodzicom, aby nie twierdzili, że jedynie oni wiedzą, jak wychować własne dziecko i nie potrzebują rad oraz wskazówek innych. Warto też czasem skorzystać ze starych sprawdzonych sposobów, doświadczenia i mądrości życiowej poprzednich pokoleń. Dziadkom - by nie uważali, że młodzi się nie znają i nie mają pojęcia o wychowaniu dzieci, bo znów nie zawsze tak jest. Ważne, aby zarówno rodzice, jak i dziadkowie mieli na względzie dobro dziecka. Dlatego niezwykle ważne są właściwe relacje między dziadkami a młodzi mają poczucie, że ich rodzice za bardzo ingerują w wychowanie wnuków, warto, by o tym powiedzieli, bo z perspektywy dziadków może to wyglądać zupełnie inaczej. Mogą oni nie mieć świadomości, że swoimi dobrymi chęciami ograniczają autonomię młodych rodziców, podważają ich poczucie kompetencji w roli rodziców. Warto ustalić zasady współdziałania, wspólny front przyznają się jednak do rozpieszczania i mówią wprost, że to sprawia im przyjemność. - Jaką jestem babcią? Moim zdaniem dobrą - śmieje się 65-letnia Janina. - Staram się nie wtrącać córce i mężowi w wychowanie mojej 2-letniej dziewczynki. Wiadomo, że czasami patrzę na to, co robią, ze zdumieniem. Ja do niektórych spraw podeszłabym z innej strony, ale kiedy tylko najdzie mnie ochota, by ich skrytykować, sam się strofuję. Nie mogę się z kolei powstrzymać przed rozpieszczaniem wnuczki. Chciałabym, żeby była szczęśliwym dzieckiem. Jest jeszcze taka malutka, a ciągle dostaje jakieś zakazy. Nie wolno jej jeść zbyt dużo słodyczy, oglądać bajek, chlapać się w kałuży, ubrudzić. Moim zdaniem musi poznać wszystko. Moja córka i zięć za bardzo na nią chuchają, a z drugiej strony właśnie zabraniają zbyt wielu fajnych dla każdego malucha rzeczy. Mimo wszystko próbuję jak najrzadziej o tym myśleć. Najważniejsze, że mogę spędzać czas z i pedagodzy podkreślają, że dziadkowie powinni hamować swoją chęć wtrącania się. Muszą też pamiętać, że ich rola nie jest taka sama jak rola rodziców. - Uczestniczenie w wychowaniu wnuków jest niezwykle cenne zarówno dla dzieci, które bardzo wiele zyskują dzięki kontaktom z dziadkami, jak i dla rodziców, dla których stanowi to ważną pomoc i źródło wsparcia - podkreśla dr Karolina Appelt i dodaje także, że nie jest dobrze, jeśli dziadkowie zastępują rodziców (jeśli ci mogą wypełniać swoją rolę) ani gdy rywalizują z rodzicami o względy dziecka. Maluchowi potrzeba spójnego obrazu świata i wpływów zarówno ze strony rodziców i dziadków. Jeśli dorośli potrafią wypracować dobre relacje międzypokoleniowe, to tworzą najbardziej sprzyjające środowisko do rozwoju najmłodszego pokolenia.
Witam. Mam 2 miesieczna córkę. Mieszkamy u Teściow i tu pojawia sie problem. Na kazdym kroku Tesciowa robi mi na zlosc. Wiecznie wytraca mnie z rownowagi - i zawsze chodzi o sytuacje zwiazane z pozwala mi wychowac córki po swojemu. Mówie, prosze - nic na nia nie dziala... Poki corka jest jeszcze mala i nie rozumie to ok... ale co bedzie pozniej? Bedzie podwazac moj rodzicielski autorytet. I beda cyrki... Rozmiawialam juz nie raz, prosilam nie raz... nic nie dziala... Prosze, zeby do córki mowila normalnie zmiekczonym glosem a nie seplenila do niej - to jeszcze glosniej powtarza wyseplenione przez nia slowo... Mój partner jest kierowca TIRa, wiec rzadko bywa w domu a ja sie musze z tym wszystkim sama uzerac. JAk jej w koncu wytlumaczyc, zeby zrozumiala, ze to jest moje dziecko i ja doskonale wiem jak mam je wychowac. Juz doprowadzila do tego, ze wole córkę od niej izolowac - czyli widzi ja maksymalnie 15 minut dziennie. Typ czlowieka wszystkowiedzacego... Przeciez ewidentnie mi robi na zlosc ! Juz probowalam nie reagowac na jej glupie docinki - bo myslalam, ze widzi, ze sie denerwuje i ma z tego satysfakcje... ale to tez nic nie dalo... JAk ja mam jej to wytlumaczyc ? Bo predzej czy pozniej ja zabije na spaniu chyba... Sytuacja 1 : Wiecznie mowi do mojej córki ,,Chodz do Mamy! (do niej)" Zwracam wiec uwage, ze Mamą jestem ja a ona Babcia, wiec powinna powiedziec:,,Chodz do Babci". Na co Tesciowa: "To, że ją urodziłas, nie znaczy, ze jestes jej Matką!" Krew mnie zalała ale grzecznie mowie:,,Jak tak Mama bedzie mowic, to Inga bedzie do Mamy mowic Mamo!" Tesciowa : "I bardzo dobrze ! " Sytuacja 2: Córka nie dojadla (karmie ja piersia). Po jakis 30 minutach zaczela plakac, bo zglodniala. Tesciowa stwierdzila, ze mam do d***y mleko. I na kazdym kroku mi to powtarzala. Pozniej corka zaczela przybierac 0,5 kg na 2 tyg. To stwierdzila dla odmiany, ze mi sie ,,ciciulki naplawiły" Ja mowie: nic mi sie nie naprawilo, zawsze mialam zaje***te" T: Zaj**ste to Ty mialas ale rozmiarowo ! Sytuacja 3: Tesciowa miala moja córkę na rekach kilka minut bo musialam wyskoczyc z psem. Wracam, zabieram córkę na co Tesciowa mówi: ,,Niuśka tu jeszcze macie" Ja: ,co mamy? T: Niuśka! Ja: Nie Niuśka, tylko smoczek T: Niuśka ! Sytuacja 4: Córka ma czkawkę. T: Kikut ! kikut! kikut! Ja: Kikut to jest amputowana reka albo noga T: Kikut! kikut! kikut! Ja : dlaczego Mama robi mi na zlosc? T: Kikut! Kikut! Kikut!
rodzina wtrąca się w wychowanie dziecka